seo” data-max-rows=”2″>

Trzy lata temu, 17 grudnia 2010 r., 26-letni tunezyjski dealer owoców o nazwisku Mohamed Bouazizi po cichu podpalił benzynę. Było tuż po dwunastej przed ratuszem w małym miasteczku Sidi Bouzid, około 329 kilometrów na południe od Tunisu, stolicy tego uroczego narodu Afryki Północnej na wybrzeżu Morza Śródziemnego.

Mohamed był jedynym żywicielem swojej dużej rodziny wielopokoleniowej przez siedem lat od dziewiętnastego roku życia. Obejmowało dziewięć osób. Aby zarobić na życie, popchnął chwiejny drewniany wózek z warzywami i owocami ulicami swojego miasta i sprzedawał produkty.

W pamiętny dzień jego śmierci kobieta o imieniu Faida Hamdi, policjantka, skonfrontowała się z Mohamedem. Faidi poprosił o sprawdzenie prawa Mahometa do sprzedaży owoców ze swojego samochodu. Mohamed nie miał. Licencja kosztuje zbyt dużo pieniędzy. Faida skonfiskował wózek Mahometa wraz z jego owocami i warzywami, które wkrótce stały się nieświeże.

To nie był pierwszy raz, kiedy Mohamed nie otrzymał licencji na swój samochód. Był nieszczęśliwy, spłukany i rozczarowany rządem, który wydawał się powstrzymywać go od zarabiania na życie. Za pomocą pożyczonych środków próbował zapłacić 10 dinarów grzywny (około 8,00 $), czyli mniej więcej tyle, ile mógł zabrać do domu jako zysk po całym dniu pracy. Mohamed pracował około 1 dolara za godzinę. W ten sposób wspierał rodzinę dziewięciu dusz.

Policjant Faida Hamdi nie tylko odmówił zwolnienia wózka, ale także wykorzystał go i rzekomo pobił (zaprzecza temu). Mohamed wniósł skargę do centrali rządowej, która zajmowała swego rodzaju ratusz w centrum miasta. Tam został poinformowany, że nie może spotkać żadnych urzędników. Nie podano powodu.

Najwyraźniej w tym momencie coś uderzyło w mózg i duszę Mahometa. Był sfrustrowany, kupił przenośny pojemnik z benzyną, wrócił do ratusza, wlał benzynę do głowy i ubrania i zapalił zapałkę.

Świadkowie obserwowali, jak płonie żywcem jako ludzka pochodnia na centralnym placu Sidi Bouzida. Zwęglone, ale wciąż żywe ciało Mahometa zostało zabrane 200 mil do szpitala w Tunisie. Kilka dni później prezydent Tunezji Zine Abidine Ben Ali odwiedził rannego młodzieńca, ale Bouazizi nigdy nie wyzdrowiał po oparzeniach. Zmarł 4 stycznia 2011 r. Zaledwie dziesięć dni później, w trakcie zamieszek i pod groźbą wojskowego zamachu stanu, Ben Ali i jego żona uciekli z Tunezji do Chartumu i zabrali dodatkowy samolot wypełniony sztabkami złota i szafkami na nogach z butów pani Ben Alego i ubrania. Generał Ben Ali nie pracował 1 dolara za godzinę.

Tunezja to mały kraj. Z mniej niż 10 milionami mieszkańców, jest mniej więcej wielkości amerykańskiego miasta o tych wynikach ekonomicznych (PKB około 55 miliardów dolarów). Wieści rozchodzą się szybko w Tunezji i w ciągu 24 godzin od strasznego momentu, gdy Mohamed rozpalił mecz, który go podpalił, demonstracje i zamieszki ożywiły kraj. Obywatele kraju mieli dość.

Ten gniew wywołały powszechne frustracje, które ogarnęły gorączkowy mózg Mahometa – zbyt wysokie bezrobocie, niedobory żywności, korupcja, rząd, który rządził, ale nie służył. Te problemy rozerwały naród. Publiczne oburzenie wybuchło w Tunezji. A potem frustracja mieszkańców Afryki Północnej eksplodowała wszędzie, szczególnie w Egipcie i Libii. Rewolucja Jasmine lub Arabska Wiosna, jak to nazywacie, podbiły wszystkie narody MENA. W rzeczywistości był obchodzony na całym świecie.

W ciągu najbliższych trzech lat Tunezja natknęła się na szereg demokratycznie wybranych, ale całkowicie niezdolnych rządów, z których większość poruszała się nieco w tym samym kierunku islamskim, co egipskie Bractwo Muzułmańskie, choć z lekkim naciskiem. Tunezyjczycy zwołali własną imprezę Enhada „MB-Lite” ponieważ nie jest tak ekstremalna jak polityka egipska.

A teraz, ku zdumieniu dziennikarzy w ten weekend, nowy premier objął urząd w Tunisie jako szef dozorcy. Kim jest ten człowiek?

Nowy premier Tunezji to ktoś, kogo nie znasz. On jest Mehdi Jomaa, a najważniejszą rzeczą, którą musisz o nim wiedzieć, jest on nie jest członkiem partii islamskiej. Jest technokratą, człowiekiem bardziej zainteresowanym funkcjonowaniem szkół, zbieraniem śmieci, służeniem urzędnikom i kwitnącym gospodarką niż mówieniem. Podczas Arabskiej Wiosny było o wiele za dużo przemówień. Postęp gospodarczy był zbyt mały.

W tym tygodniu po raz pierwszy w ostatnim półwieczu odbyła się islamska część polityczna dobrowolnie i bez pchnięcia władza na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej poddała się.

Dziś w Tunisie nie ma wojny domowej, zamachu stanu ani gwałtownych niepokojów. Enhada słusznie zdobyła 40 procent głosów w szeroko oglądanych wyborach w październiku 2011 r. Próbowali stworzyć rząd, który mógłby sprawić, że kraj znów się przeprowadził. Ale zawiedli.

Teraz, prawie trzy lata przed samospaleniem Mohameda Bouaziziego, Tunezyjczycy z pewnym sentymentem wspominają stare czasy Bena Alego. Następnie możesz chodzić po ulicach bez rabunku. Sprawy nie były tak wspaniałe, ale kraj przyciągnął pewne inwestycje zewnętrzne, porządek społeczny był zawsze utrzymywany, a śmieci zawsze były zbierane na czas. Już nie. Tunezyjczycy zdają sobie teraz sprawę, że handlują osobistą wolnością dla porządku i stabilności, a to zwykle zły interes, ale chaos też nie jest zabawny. Szczerze mówiąc, ludzie tęsknią za spokojem, jaki oferowała surowa zasada Ben Alego. Czasami!

Wraz ze śmiercią Bouazizi obliczenia te uległy zmianie. Tunezja nauczyła się, że demokracja nie jest płaszczem ani sukienką, którą można założyć w jeden dzień. Wolność potrzebuje infrastruktury. Wolność wymaga dużo praktyki. Wolność wymaga kompromisu. Zbyt wiele osób uważa, że ​​wybory przynoszą wolność. W rzeczywistości wybory są spowodować wolności, nie jej poprzednika. Tylko ci, którzy są przyzwyczajeni do wolności, wiedzą, jak właściwie przeprowadzić wybory. To zajmie praktykę. Zajmie to trochę czasu, nawet w nowoczesnej Tunezji.

Tunezyjczycy są coraz bardziej mądrzy, że islamska retoryka nie rozwiązuje ich problemów. Chcesz spróbować poradzić sobie z doświadczonymi technokratami. Bezstronni, apolityczni, dobrze wykształceni mężczyźni i kobiety z najlepszych szkół oraz z wieloma praktycznymi ćwiczeniami, które wykonują poważne prace rządowe, aby doprowadzić swój kraj do dobrobytu.

Tak więc mały naród, który zrodził Arabską Wiosnę, uczy nas kolejnej cennej lekcji. Ta lekcja mówi, że wybrana partia islamska jest w stanie zrzec się władzy z godnością i dobrowolnie, bez wyparcia, bez przemocy lub gorzej.

Czy model tunezyjski może działać gdziekolwiek indziej? Nie jestem pewien

Tunezja to wyjątkowy kraj, niezwykłe społeczeństwo, które od wieków było ważnym centrum handlowym. Tunis to współczesna nazwa Kartaginy, która trzy tysiące lat temu była stolicą handlową kontynentu rzymsko-afrykańskiego. Tunezyjczycy wbudowali mentalność biznesową w swoje DNA.

Tunezja oferuje jednak model, z którego wszyscy możemy się uczyć. Miejmy nadzieję, że Egipcjanie i inne społeczeństwa arabskie w regionie MENA będą podążać za cudownym, pokojowym przykładem Tunezji i zmierzać ku przyszłości, która ma zarówno perspektywy gospodarcze, jak i wolność polityczną. Nie możesz mieć drugiego bez pierwszego, a puste przemówienia nie dają.